Martówka jest elementem starorzecza Wisły. Jest to zbiornik od dziesięcioleci bezodpływowy, ze słabym zasilaniem.
Przy permanentnie niskich stanach wody w Wiśle mamy do czynienia ze stałym odpływem wody ze zbiornika, w związku z tym poziom wody w zbiorniku Martówka jest niski, praktycznie przez cały rok. W następstwie długotrwałych, utrzymujących się od kilku tygodni przez całą dobę ujemnych temperatur powietrza, spadających nocą znacznie poniżej -10 st. C, pokrywa lodowa na małych, płytkich i bezodpływowych zbiornikach wodnych nieustannie przyrasta.
Dlatego dochodzi lub może dochodzić do wystąpienia zjawiska przyduchy. - Mamy z nią do czynienia na zbiorniku Martówka. Możliwa jest również na pozostałych bezodpływowych zbiornikach wodnych w Toruniu. W związku z tym podjęliśmy działania zmierzające do minimalizacji tego zjawiska na innych zbiornikach już w ubiegłym tygodniu, gdzie wycięto przeręble w stawie na Jarze, w niedzielę w stawie z łabędziami w parku miejskim na Bydgoskim Przedmieściu, a obecnie również na pozostałych - mówi Marcin Urbański, dyrektor Wydziału Środowiska i Ekologii. - Zjawisko przyduchy zimowej ograniczone jest na zbiornikach przepływowych takich jak Kaszownik, gdzie woda jest stale napowietrzana, ale i tam monitorujemy sytuację - dodaje.

Na zdjęciu: zbiornik Kaszownik
- Wzrost grubości lodu powoduje zmniejszenie ilości docierającego w głąb zbiornika światła, co prowadzi do drastycznego zmniejszenia intensywności fotosyntezy i zmniejszenia ilości tlenu rozpuszczonego w wodzie. Efektem tego jest powstanie na Martówce zjawiska przyduchy zimowej - wyjaśnia Józef Czerwiński z Wydziału Środowiska i Ekologii Urzędu Miasta Torunia. - Mamy wycięte przeręble. Wykonaliśmy je przy pomocy pił, gdyż nie używamy narzędzi typu siekiera czy młoty, ponieważ tego typu ingerencja mogłaby zagrozić życiu ryb, które tam bytują - dodaje.
W środkowej części Martówki, gdzie zlokalizowany jest dopływ wody gruntowej z rejonu ul. Bydgoskiej (stary kanał deszczowy) nie wykształciła się pokrywa lodowa na powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych. W tym miejscu trwa powiększanie otworu, aby umożliwić wymianę gazową. Otwory zostaną także wycięte w części środkowej zachodniego plosa zbiornika. Prace są w toku. Działania będą prowadzone w kolejnych dniach. Należy natomiast zdawać sobie sprawę z tego, że przy obecnych warunkach atmosferycznych skuteczność podejmowanych działań może być znikoma.
Ze względu na niską temperaturę powietrza, użycie zestawów do napowietrzania mechanicznego w tak płytkich zbiornikach nie przyniesie zakładanych rezultatów.
Ostatnie duże zasilenie zbiornika miało miejsce w czasie powodzi w 2010 roku, kiedy cały teren Błoni był zalany wodami wezbraniowymi i dzięki temu doszło do całkowitej wymiany wody w tym zbiorniku. Od tego czasu cały czas walczymy z deficytem wody. Zbiornik ma około dwóch hektarów powierzchni przy niewielkiej głębokości średniej około jednego metra. - W związku z tym wszystkie procesy, które tam zachodzą są procesami o zwiększonej intensywności. Jest to zbiornik eutroficzny, który jest narażony na właśnie tego typu zjawiska, jak to z czym się borykamy w tej chwili, czyli z przyduchą zimową. Obecna grubość lodu w Martówce to ok. 30 cm, ale w niektórych miejscach może być znacznie większa - wyjaśnia Józef Czerwiński.
Miejsca, w których (zdaniem mieszkańców) są nieprawidłowości prosimy w pierwszej kolejności zgłaszać do Wydziału Środowiska i Ekologii UMT (tel. 56 611 87 57, e-mail: wsie@um.torun.pl). Pozwoli nam to na szybsze i sprawniejsze wdrożenie odpowiednich działań.
Rozmowa z prof. Tomaszem Kakareko z Wydziału Nauk Biologicznych i Weterynaryjnych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Śnięcie ryb w Martówce wynika najprawdopodobniej z przyczyn naturalnych
Panie Profesorze, co jest powodem śnięcia ryb w Martówce?
Martówka to płytki, silnie zeutrofizowany, żyzny zbiornik, o znacznej miąższości osadów dennych bogatych w materię organiczną, tj. szczątki organizmów. Takie zbiorniki są szczególnie narażone na występowanie zjawiska przyduchy, tj. niedoboru dla organizmów rozpuszczonego w wodzie tlenu. Materia organiczna ulega rozkładowi, w procesie tym zużywany jest tlen, i jeżeli nie jest uzupełniany, dochodzi do spadku jego stężenia w wodzie poniżej poziomu tolerancji fizjologicznej organizmów.
Zimą, jeśli następuje długotrwałe zlodzenie powierzchni zbiornika, następuje odcięcie wód od źródła tlenu z powietrza atmosferycznego. Jeżeli wystąpi dodatkowo pokrywa śnieżna, brak światła powoduje zahamowanie procesu fotosyntezy pod lodem. Jest to o tyle ważne, że w tego rodzaju akwenach często głównym źródłem tlenu jest czynnik biologiczny: glony, także rośliny zakorzenione (makrofity), uwalniające tlen do wody w ciągu dnia. W tym roku mamy wyjątkowo surową zimę, i zapewne taka sytuacja przyduchy zimowej ma miejsce w Martówce. Nie znane mi są inne okoliczności, które mogłyby wpłynąć na te śnięcia. Długotrwałe pokrycie zbiornika lodem z pokrywą śnieżną, zapewne doprowadziło do wyczerpania zasobów tlenu, stresu fizjologicznego a następnie śnięcia ryb. Warto podkreślić, brak tlenu może pociągać za sobą skutki uboczne, również niekorzystne dla ryb, jak wzrost uwalniania toksycznego siarkowodoru, spadek odporności ryb. Trzeba dodać, że w takich zbiornikach jak Martwa Wisła, tj. płytkich, żyznych, porośniętych roślinnością, przyducha może wystąpić także latem.
Nocą, przy bezwietrznej pogodzie i wysokiej temperaturze, gdy drastycznie maleje uzupełnianie tlenu w wodzie (brak mieszania wody przez wiatr/falowanie, brak fotosyntezy), a jednocześnie spada rozpuszczalność tlenu w wodzie i wzrasta jego konsumpcja przez organizmy (bo mamy podwyższoną temperaturę), dochodzi do przyduchy letniej. Przyduchy są zjawiskami naturalnymi i okresowymi w tym sensie, że są wywołane przez warunki pogodowe. Po ich poprawie, natlenienie wody i warunki życia organizmów w zbiorniku powracają do normalnego stanu. Mogą towarzyszyć temu zaskakujące zmiany; po zejściu pokrywy lodowej, może nastąpić nawet efekt pozytywny w kontekście przezroczystości wody. Wiosną, skorupiaki planktonowe uwolnione spod presji pokarmowej ryb mogą efektywniej ograniczać rozwój glonów, i przezroczystość wody może okresowo wzrosnąć.
Taki efekt jednak, jeśli wystąpi, zazwyczaj nie jest trwały, i w ciągu sezonu zbiornik wraca do stanu równowagi sprzed wystąpienia przyduchy. Oczywiście, w odniesieniu do organizmów, w tym ryb, zjawisko przyduchy jest jednoznacznie negatywne, powoduje, jak wspomniałem, stres, śnięcia, straty w rybostanie.
Jak przeciwdziałać tego typu sytuacjom?
Są różne sposoby przeciwdziałania takim zdarzeniom, przy czym wybór optymalnej metody uzależniony jest od charakteru zbiornika i możliwości którymi dysponujemy. W dłuższej perspektywie, warte rozważenia są zabiegi rekultywacyjne służące zmniejszeniu żyzności, obciążenia zbiornika materią organiczną. Jest to poważna i złożona ingerencja, której celem jest zmiana stanu zbiornika na alternatywny stan stabilny, w którym produkcja i rozkład materii organicznej są mniejsze, eutrofizacja jest spowolniona, a warunki tlenowe są ogólnie lepsze. Nie zawsze realizacje tak ambitnego zamierzenia (np. z powodu charakteru zbiornika i zlewni) jest możliwa. Pozostają działania łagodzące skutki wysokiej żyzności takich akwenów, np. systemy napowietrzania, poprawy cyrkulacji wody, albo sposoby doraźne, interwencyjne, jak zabiegi odśnieżania pokrywy lodowej, wykuwania przerębli. Skuteczność takich zabiegów zależy przede wszystkim od skali podjętych działań, od charakteru zbiornika, od zagęszczenia ryb.
Generalnie, im bardziej żyzny, płytki jest zbiornik, im więcej jest w nim ryb tym bardziej intensywnych zabiegów interwencyjnych wymaga, aby zwiększyć prawdopodobieństwo ustąpienia przyduchy. Ścisłej recepty na sukces tutaj nie ma, plan takich działań najlepiej sporządzić dla każdego zbiornika indywidualnie.
Warto uwzględnić także częstotliwość pojawiania się takich zjawisk. Przykładowo, w stawie z dużą obsadą ryb, o wysokim ryzyku występowania przyduchy, rozważałbym system napowietrzający. Natomiast w akwenie, w którym dochodzi rzadko do takich sytuacji, skłaniałbym się do przygotowania zaplecza działań awaryjnych, doraźnych, równolegle z rozpoznaniem możliwości przeprowadzenia ewentualnych zabiegów rekultywacyjnych.
Martówka może sama się wyregulować, tak?
Po ustąpieniu pokrywy lodowej na pewno trzeba usunąć martwe ryby i je utylizować. Natomiast zbiornik, po poprawie warunków pogodowych powróci do normalnego stanu, tzn. takiego, który wynika ze stopnia jego zeutrofizowania, charakteru otaczającej go zlewni. Dodatkowym czynnikiem, który wpływa na stan tego zbiornika, ogólnie wód, są zmiany globalne, w które wpisują się ocieplanie i zmiany poziom wód. Mogą one zwiększać prawdopodobieństwo występowania przyduch, ale tych letnich, którym sprzyja obniżony stan wód i podwyższonej temperatura.
Fot. okładkowe: © UMT 2026, Wydział Środowiska i Ekologii UMT, licencja: CC BY-NC 4.0
Fot. zbiornika Kaszownik: © UMT 2026, autor: Marcin Centkowski, licencja: CC BY-NC-ND 4.0









